Ruch Spoeczny-Praca Pokój Sprawiedliwoœć
Dziś jest 04 września 2010 roku
Imieniny: Ida, Liliana, Roch
Lewica, bagaż tradycji, brak dobrego projektu
Partie i ugrupowania lewicy są dziś, mimo wielu nadziei, w defensywie. Dotyczy to trzech najważniejszych obszarów spraw: nie zdołały dotychczas w sposób zbliżony do realnego opisać sytuacji społeczno-ekonomicznej Polski i wyciągnąć z tego właściwych wniosków, nie zdołały stworzyć nośnego programu odpowiadającego na społeczne zapotrzebowanie, a także dalej się dzielą organizacyjnie, zamiast poszukiwać drogi do porozumienia i współpracy, szczególnie, że w niedalekiej perspektywie zbliżają się wybory.
Wszystko to powoduje zaniepokojenie wielu środowisk, szczególnie pracowniczych, dla których dalsze kontynuowanie neoliberalnego kierunku rozwoju jest nie do przyjęcia, a nie wyłania się realna siła polityczna, która po najbliższych wyborach mogłaby stworzyć chociażby skutecznie działającą na polu parlamentarnym i samorządowym, mającą swoje zdanie i program, lewicową opozycję. Nie do wszystkich dociera powaga sytuacji – wiadomo od dłuższego czasu, że walka od kilku lat toczy się o to, czy polska scena polityczna będzie zawłaszczona przez prawicę: neoliberałów i narodowych konserwatystów, co stworzy sztuczną alternatywę wyborczą, czy też, tak, jak ma to miejsce w wielu krajach Europy odzwierciedlać będzie rzeczywisty podział wynikający z przesłanek ideologicznych, mianowicie podział na lewicę i prawicę.

Co jest dziś ważne w dorobku lewicy

Polska lewica, szczególnie socjalistyczna, ma swoją piękną kartę niepodległościową i społeczną. Ma ona jednak szanse ulec zapomnieniu, jeśli na tej tradycji nie urosną nowe, dynamiczne i perspektywiczne siły, zdolne do modernizacji Polski w ramach istniejących reguł demokracji parlamentarnej. Jest dziś niestety już coraz mniej świadków i uczestników wydarzeń, które dawały poczucie siły i politycznej satysfakcji ze spełnienia zobowiązań wobec ludzi pracy w latach minionych. W zapomnienie odchodzą dokonania lewicy socjalistycznej – PPS i innych ugrupowań w okresie II RP, w okresie wojny i w trakcie intensywnej odbudowy kraju po wojnie.
Dotyczy to również okresu PRL, a więc okresu nieodległego, który stał się dziś polem bitwy medialnej, a nie rzeczywistej, obiektywnej oceny. Wiemy z własnych doświadczeń, że działo się w tym czasie wiele rzeczy złych, powiedziano o tym w zasadzie wszystko. Były też rzeczy dobre, o których się zapomina.
Należy ubolewać, że dzisiejsze ugrupowania lewicy nie znalazły sił i środków, aby upowszechniać własną pamięć i własną interpretację dokonań poprzedników, przynajmniej w sprawach zasadniczych: walki o demokrację, niepodległość i prawa człowieka.
Dla młodzieży wszystko to jest już historią, która w zależności od opcji politycznej znajduje różne interpretacje i naświetlenia. Lewica musi dotrzeć z obiektywną prawdą na temat swojej przeszłości do młodzieży.

Przegrana na polu konfrontacji wartości ideowych w ramach polityki historycznej

Od wielu lat trwa w Polsce walka, będąca w prostej linii pochodną ogólnoświatowej walki klasowej. I choć wiele się we współczesnym świecie zmieniło, nie znika konflikt pomiędzy interesami pracowników a właścicieli środków produkcji. Łagodzi go zapewne wiele czynników, choćby takich, jak zacieranie się i rozmywanie praw własności poprzez stworzenie systemu giełdy, akcjonariatu pracowniczego itp. Konflikt ten jest jednak wyraźny, a najprościej nazywany jest w polskim języku politycznym konfliktem pomiędzy kapitałem i pracą. Nabrał on w ramach globalizacji cech konfliktu globalnego, występuje bowiem coraz wyraźniejsza przewaga interesów ponadnarodowych grup kapitału nad interesami obywateli i państw narodowych.
Z polskich doświadczeń ostatnich dwóch dziesięcioleci wynika, że istnieje wyraźna nierównowaga na korzyść kapitału, co ma swe uzasadnienia w drodze przejścia od realnego socjalizmu do neoliberalnej wersji kapitalizmu, bez żadnych zabezpieczeń dla świata pracy.
Szczególne znaczenie ma tutaj obowiązująca doktryna dominacji własności prywatnej, co powoduje wyraźną nierównoprawność innych form własności.
Od wielu już lat widać, że najwyższą cenę za polską transformację zapłacili ludzie pracy, którzy w latach 70. i 80. stanowili zaplecze i siłę napędową rodzącego się nurtu przemian. Dziś poddawani są stałym manipulacjom czy to w ramach polityki historycznej prawicy, czy politycznego, brutalnego PR poprzez służące niestety jednej opcji media.
Z przykrością trzeba przyznać, że na polu konfrontacji wartości ideowych lewica poniosła porażkę. Dotyczy to zarówno wyraźnej przewagi wartości neoliberalnych, które zdominowały debatę publiczną w latach 90., jak też wartości konserwatywnych i antylewicowych, które zyskały akceptację społeczną w ramach przygotowań do budowy IV RP. Są one również dziś obecne w debacie, jako wyraźnie dominujące.
Lewica w całym okresie transformacji dała sobie najpierw narzucić nie swój model rozwoju gospodarczego, od kilku zaś lat ponosi kolejne klęski na polu konfrontacji historycznych, szczególnie ocen dotyczących okresu PRL oraz stanu wojennego.
Czy ten stan jest możliwy do zmiany? Zapewne tak. Wymaga to jednak działań opartych o dobry plan strategiczny wsparty o wiedzę i aktywność wielu środowisk, szczególnie naukowych i związanych z praktyką współczesnych mediów.

W poszukiwaniu istoty potrzeb społecznych

Lewica przez ostatnie kilka lat po omacku porusza się w gąszczu narastających problemów i potrzeb społecznych. Ani jako całość, ani poszczególne ugrupowania osobno nie przedstawiły dotychczas realnej diagnozy sytuacji społeczno-ekonomicznej Polski i Polaków. Spotykamy się z przyczynkarskimi raczej opracowaniami, wykorzystywanymi przez niektóre ugrupowania do formułowania polityki propagandowej. Brakuje cały czas kompleksowej oceny, która dawałaby pełnię wiedzy o naszej sytuacji i była zgodna z rzeczywistością.
Sukcesy wyborcze wielu ugrupowań politycznych w Polsce wiązały się w ostatnich latach zawsze z właściwym rozpoznaniem sytuacji, nastrojów i potrzeb społecznych. Lewica, jak gdyby stroniła od tego, wierząc w swój sztywny elektorat, który jednak w znaczącej części przejęli już populiści. Trudni wierzyć, że ma on szansę powrotu. Dziś nie da się niestety chodzić utartymi ścieżkami, wierząc, że w najgorszym wypadku mamy kilkuprocentowe poparcie. Ono też może się skurczyć do zera. Znamy to z niedawnych doświadczeń, choćby AWS.
Do spraw, które wydają się być ważne i mogą decydować o rzeczywistym rozumieniu istoty naszego społeczeństwa zaliczyłbym następujące:
- skala i zasadnicze przyczyny rozwarstwienia społecznego
- wyobrażenia o możliwym statusie materialnym i społecznym poszczególnych grup społecznych
- zakres i możliwości realizacji potrzeb rozwojowych w ramach statusu ekonomicznego przeciętnej rodziny
- istota społecznego rozumienia i poczucia bezpieczeństwa jednostki na tle brutalnych mechanizmów wolnego rynku
- skala i zakres działania systemu ochrony interesów obywatelskich i obrony przed brutalizacją życia publicznego
- bieżące i długofalowe skutki przemian cywilizacyjnych i mentalnościowych związane z naszą obecnością w Unii Europejskiej

Długi marsz czy błyskotliwy powrót. Główny nurt

Polska lewica, dość mocno dziś podzielona i osłabiona, nie wypromowała do dziś „głównego nurtu” programowego i organizacyjnego, który byłby w stanie nadać jej właściwy kierunek i dynamikę rozwoju. Dawno już poszły w niepamięć doświadczenia działającego do 1999 roku porozumienia wielu podmiotów – Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Zgromadził on, co warto przypomnieć, kilkadziesiąt ugrupowań, organizacji i stowarzyszeń z lewej strony sceny politycznej. Był dobrym doświadczeniem współpracy i samoograniczeń dużych ugrupowań politycznych jak np. SdRP na rzecz ugrupowań mniejszych. Zabiła go niestety gigantomania i dążenie do politycznego monopolu. Koncepcja SLD, jako dużej partii politycznej po niedługim okresie sukcesów poniosła fiasko – zabrakło jej wewnętrznej demokracji i mechanizmu reagowania na potrzeby społeczne. To prawda, że była sprawnym mechanizmem organizacyjnym, ale oderwała się od lewicy społecznej i związków zawodowych. Pod hasłami lewicowymi realizowała program ugody na rzecz pracodawców w imię wartości neoliberalnych. Nie była w stanie przy kolejnym podejściu wyborczym przejść pozytywnej weryfikacji również swego, pracowniczego elektoratu.
Cieszy, że takie i podobne wnioski na swój temat wyciągają działacze SLD i innych ugrupowań na zorganizowanych ostatnio walnych zebraniach. Martwi, że nie układają się na razie te wnioski w zarys koncepcji programowej. Brak jest dobrego projektu politycznego.
Istniejące ugrupowania po lewej stronie sceny politycznej tylko w części są zdolne do aktywnego uczestnictwa w konfrontacji wyborczej. Dotyczy to stworzenia własnych komitetów wyborczych i rejestracji list. Oceniam, że mają takie możliwości co najwyżej trzy ugrupowania. Gorzej jest niestety z możliwością uzyskania przyzwoitego wyniku wyborczego – powyżej 5 proc. Jak wykazuje praktyka ostatnich lat, takie możliwości ma tylko jedno.
Już dziś widać, że przy istniejących uwarunkowaniach i zawłaszczeniu polityki i mediów przez ugrupowania prawicowe, lewicy nie czeka przy najbliższych wyborach „błyskotliwy powrót”. A w cuda nie wierzę. Ostrożnie należy raczej mówić o „długim marszu” i poszukiwaniu klucza do współczesnego elektoratu, który zmienia się dynamicznie, choćby poprzez naszą obecność w Unii i otwarcie przestrzeni europejskiej do życia, nauki i pracy, co jeszcze niedawno było niewyobrażalne.

Andrzej Ziemski

 
Copyright by Ruch Społeczny "Praca Pokój Sprawiedliwość" 2005-2008