Z TOMASZEM KALITĄ, rzecznikiem Sojuszu Lewicy Demokratycznej rozmawia Zbigniew Partyka Za trzy tygodnie kongres SLD. Jak partia jest do niego przygotowana? – Została zakończona dyskusja w kołach, odbyły się już dwa zjazdy wojewódzkie, dziś i jutro mamy następne. W zjazdach wojewódzkich biorą udział członkowie kierownictwa partii, starają się podsumowywać dorobek przedkongresowej debaty. Odmiennie niż dotychczas postaraliśmy się, by wojewódzkie organizacje zajęły się określeniem stanowisk Sojuszu w ważnych dziedzinach, a nie tylko sprawami personalnymi i ogólnopolitycznymi. W Małopolsce będzie to na przykład nauka, w Łodzi – samorządność, w Szczecinie – edukacja, na Śląsku – służba zdrowia.
Działa ponadpartyjny zespół programu dla Polski profesora Reykowskiego, działają też nasze własne zespoły, które mają wypracować cztery stanowiska kongresu w kluczowych sprawach i piąte – o przyszłości polskiej lewicy. Dyskutować o tym będzie zwołana na przyszły tydzień Rada Strategii Programowej SLD, która zadba o to, byśmy na kongresie nie przyjmowali tylko stanowisk bieżących, ale również te zasadnicze. Wszystkich interesują personalia. Jakie wizje zaprezentują liderzy, jaki będzie wynik ich starcia i czy będą mogli ze sobą współpracować? – Tu wiele powiedzieć się nie da, podstawowe różnice są znane, a demokracja wskaże na kongresie zwycięzcę. O tym, w jakiej konstelacji będą chcieli dalej działać, zadecydują oni sami, gdy przyjdzie pora. Ważne jest jednak to, że SLD to 70 tysięcy członków, z tego około – jak pokazało partyjne referendum – 40 tysięcy aktywnych i miliony tych, którzy na nas głosują. Styl przywództwa jest ważny, ale partia lewicy nie jest partią wodza, tylko programu. Na kongresie świat się nie kończy i trzeba iść dalej, w nowy czas z nową wizją. Jaka będzie ta nowa wizja? – Analizujemy krytycznie i samokrytycznie doświadczenia własne i europejskie. Wnioski są chyba jednoznaczne. Wszędzie, gdzie socjaldemokracja poszła „trzecią drogą” Blaira, gdzie opowiedziała się za globalizacją i militaryzmem, tam traci poparcie. Tam, gdzie – jak w Skandynawii – umacniała państwo dobrobytu, dbała o więź ze związkami zawodowymi, wypowiedziała się przeciw interwencji w Iraku, gdzie – jak w Hiszpanii – opowiedziała się za państwem świeckim, tam, gdzie broniła praw kobiet, praw wszystkich mniejszości i wszystkich wykluczonych – tam poparcie wzrasta i tam też jest najwyższy zarówno wzrost gospodarczy, jak i wzrost jakości życia. O co więc będzie walczył Sojusz? – Chcemy skoncentrować się na walce o prawa pracownicze, o podwyżki płac, o prospołeczne rozwiązania problemów służby zdrowia i oświaty, na obronie kodeksu pracy i Karty Nauczyciela, musimy wesprzeć walkę kobiet o prawo do legalnego przerywania ciąży. Taki jest praktyczny wymiar naszego zwrotu na lewo. Wszystkie wymienione problemy, odkładane na później przez rząd, ze zwielokrotnioną siłą wrócą już wkrótce na pierwszy plan. Musimy być do tego programowo i organizacyjnie przygotowani. Trybuna 9 maja 2008 roku |